Rozkminka.

Dziś dotarła do mnie wiadomość że we wtorek późnym popołudniem w jednym z AŚ powiesił się osadzony.

Co wiadomo na chwilę obecną ? Nic więcej.

Co od samego początku wiadomo? Że za odebranie sobie życia „beknie” klawisz.

Osadzony przebywał na celi monitorowanej, z ustalonych informacji wynika że schizofreniczny.

„Więc co oni tam robią mają patrzeć tylko w monitor żeby sobie nic nie zrobił, oni się do niczego nie nadają”

Wiesz jak to wygląda? Jesteś oddziałowym czyli bezpośrednio odpowiedzialny za ten oddział. Na oddziale przebywa w tym samym czasie, czy dzień czy noc ok 100osadzonych. Cel monitorowanych możesz nie mieć żadnej, ale możesz mieć ich z 5. Zadań które masz do wykonania tego dnia jest tak wiele że prosisz by ktoś przyszedł Cię zmienić bo od 4 godzin chcę Ci się szczać. Do tego osadzeni domagają się od ciebie informacji czy mają zgodę na to na tamto, oraz kiedy pójdą na spacer, łaźnie i czy będzie lekarz.

Na domiar złego masz nie przespaną noc druga z rzędu bo twojemu dziecku idą – ale to nie wymówka. Taka szczypta realnego życia w tej służbowej historii.

Osadzony, może z kartą, może bez nie wiem. W ciągu dnia nie chodzi się od tak nie sprawdza czy ktoś sobie czegoś nie zrobił. Ale mamy zalecenia by nie pozostawiać ich w celi pojedynczo. Co nie zagrało w tej sprawie? Albo to o czym przed chwilą wspomniałem, albo to że poprostu chciał się jebnąć na linę i szukał odpowiedniego momentu.

Z samobójami jest tak, że jak ma postanowione i chce to zrobić to to zrobi. Kilku przeżyłem,wiem co mówię.

Jakie konsekwencje? Ty jako oddziałowy czyli przedłużenie ręki ministra sprawiedliwości z paznokciami w postaci KKW masz zrobić wszystko by osadzony nic sobie nie zrobił.. lecz zadajmy sobie pytanie czy ktokolwiek brał by odpowiedzialność za to gdyby stało się to przeciętnemu Kowalskiemu poza murami ZK??

To tak w skrócie, wywód do danej sytuacji.

Jestem jak najbardziej za tym by temu funkcjonariuszowi w pierwszej kolejności zapewnić opiekę psychologiczną a później dopiero doszukiwać się gdziekolwiek czyjejś winy.

Pozdrawiam Ciebie gadzinko, trzymaj się. Nie jesteś sam.

Oddzialowy „Gad”