Ostatnio pochyliłem się nad historią swojego życia, a mianowicie nad drogą jaka poprowadziła mnie do penitencjarnej Polski i nad tym co mnie pokusiło a żeby zasilić szeregi funkcjonariuszy w służbie więziennej? Rozmawiałem ze znajomymi w służbie .

Pytałem ,, Co ciebie tu trzyma? Co jest takiego w tej służbie? “
W odpowiedziach słyszałem że stałe dochody i co dotyczy coraz mniejszej rzeszy funkcjonariuszy “ piętnastka” i nara! Zastanawia mnie co kieruję ludźmi którzy nie mają żadnej satysfakcji z wykonywanego zawodu , że dalej do tej pracy wracamy, dalej robimy z rękami po łokcie w szambie ? Coś jednak jest w tej służbie takiego co każę nam tam wrócić, każę nam robić wszystko to samo ze służby na służbę! Ostatnimi czasy niezadowolenie funkcjonariuszy dało się odczuć w skali całej Polski. Bo podwyżki,bo brak szacunku, bo gdzie nie gdzie mobbing, bo kolesiostwo, bo osadzeni rozpieszczeni do granic możliwości. Ja wiem że nie Wszyscy się musicie ze mną zgodzić , bo ktoś lubi, ktoś ma stanowisko takie że dla niego jest dobrze. Nie piszę tego żeby uderzyć w dobre imię służby czy żeby mnie posądzić o tak modną teraz mowę nienawiści, tylko żeby zrozumieć człowieka, żeby zrozumieć funkcjonariusza SW! Pomóżcie mi to zrozumieć.


Podajcie motywację jaką macie ? Co was motywuję do tego że i tak chodzicie do pracy, na służbę choć większość ( tak uważam) jest z niej nie zadowolona ? Osadzeni są różni , niektórych ciężko nawet nazwać ludźmi z racji popełnionych czynów.


W pewnym momencie nawet nam wyłączają się uczucia, nie ma w nas wtedy współczucia wręcz wzrasta nienawiści i agresja tłumiona we wnętrzu skutecznie (bo tak trzeba) a czasami bezskutecznie. Przecież to wszystko się odkłada w głowie i cierpimy przez to fizycznie i niejednokrotnie psychicznie. Powiecie że można się leczyć, są odpowiednie medykamenty, terapię itd. Lecz czy to wszystko jest warte tych pieniędzy i tej “ piętnastki”?
Człowiek się zmienia, u niektórych pojawia się ucieczka w alkohol, u niektórych pojawiają się problemy w domach rodzinnych choć twierdzą że wszystko jest ok, bo rodzina widzi jak człowiek się zmienia a on sam zobaczy to dopiero jako ostatni jak już będzie za późno!


W pewnym momencie czujemy się w więzieniu (w pracy) jak ryba w wodzie i myślimy że jesteśmy nieśmiertelni, ale to tylko złudzenie i okłamywanie samego siebie, szybko przychodzi monotonia i wypalenie. Wszystko odkłada się na półeczkach w głowie i kiedyś ta szafa pęknie w szwach a to tylko kwestia czasu. Są tacy po których zmian nie widać , zachowują się normalnie ale nadużywają %, są tacy co nie piją ale się leczą, są tacy którzy i się leczą i piją, a są i tacy co nie robią nic bo pozornie nic się z nimi nie dzieje! Problem z tak zwanym “ wyjebaniem ” się na służbę jest bagatelizowany tam na górze , ale to jest poważny problem z którym ciężko będzie sobie poradzić i ciężko będzie z nim walczyć z powodów zrozumiałych dla nas wszystkich lub dla większości. Jednym z powodów trzymania się służby jest również fakt że już jest bliżej niż dalej, co każe nam zacisnąć zęby i dotrwać do upragnionej , wymarzonej emki.

Reasumując.
Jesteśmy trybikami w mechanizmie systemowym ,czyli żeby nie my system by się zawalił, runą.
Dalej z nim walczymy, wymagamy od niego gwiazdki z nieba ,ale dalej jesteśmy jego częścią i dalej go napędzamy. Dlatego właśnie ciężko mi zrozumieć co jest bodźcem pchającym “klawiszy” codziennie , bądź na zmiany w to samo miejsce na które ,każdy z nas ma swoją nazwę!


Każdy robi to na pewno dla kasy! A ty? Dlaczego to robisz?