Dziś sobota. Jestem po nocy.
Jak każdy klawisz starałem się być na chodzie po służbie.

Nic w tym nadzwyczajnego, ale chciałbym żebyś spojrzała na to moimi oczami.
Pogoda piękna, wziąłem dziecko na spacer. Miasto duże wybrałem dłuższą drogę do parku. Po drodze sklep jakieś ciastko i picie obowiązkowo.

Idąc ścieżką widać oznaki tego żeby wczoraj był piątek. Ekipy wracają z afterów.
Co ciekawe spotkałem 2 byłych złodziei z mojego pudła. Jeden powiedział dzień dobry drugi zaś nie. Zawsze takie sytuacje przyprawiają mnie o dreszcze, gdyż jest to połączenie tego świata mojego prywatnego z tym brudnym związanym z moją pracą.

Myślałem kiedyś o tym, że bardzo niekorzystny jest fakt służenia w tym samym Mieście w której się mieszka ponieważ dochodzi do wielu takich kwasów.
Na pierwszy rzut oka normalna sytuacja ale klawisz rozpatruje to w innych kategoriach. To że złodziej wie że mam rodzinę – to jest oczywiste i żadna to nowość ale to, że wie gdzie można mnie spotkać zapamięta jak wygląda dziecko czy żona to jest już przerażające.

Złodzieje mają ze sobą kontakt nawet gdy opuszczą mury pudła, dzwonią do siebie informują co u nich a nawet przekazują informacje, istotne da złodzieja który siedzi w kryminale. Rzadko się zdarza – rzadko ma do siebie to że to nie nigdy – że złodziej oficjalnie wykorzystuje takie informacje w relacjach z oddziałowym.
Ale gdyby taki złodziej na służbie poinformował mnie że jeśli nie zrobię czegoś co chce to wie gdzie mieszkam, lub jak wyglądają moje dzieci, żona czy pies to nie wiem jak bym zareagował. Na pewno starał bym się zminimalizować skutki lub zarzekał że nie mam rodziny – następnie zgłosił sprawę wyżej.

Patrząc na to jaką ochronę poza służbą ma funkcjonariusz – jest ok. Ale co z jego rodziną? Czy gdybym zgłosił fakt, że ktoś groził mi lub mojej rodzinie wyciągnięte by zostały z tego jakieś wnioski ?

Może to już urojenia związane ze służbą, ale jak najbardziej realne.

Miłego sobotniego przedpołudnia.

Oddziałowy Gad