Retrospekcja po generalce w ZK Pińczów.

Całkiem niedawno na profilu ukazał się post o generalce w ZK Pińczów. Reakcja w ambasadzie była standardowa: zamiast pochylić się nad problemem i poszukać jego rozwiązania lepiej wywęszyć kto spiskuje i wywleka na światło dzienne trupa z szafy. Jak mam oceniać swoich przełożonych kiedy każdy zgłaszany problem i uwaga dotycząca działania jednostki jest odbierana jako osobisty atak? Kiedy w końcu osoby które zasiadają na najwyższych stanowiskach zrozumieją że dobrem wspólnym jest służba!

Ojciec powiedział mi kiedyś że mam odnosić się z takim samym szacunkiem do sprzątaczki i dyrektora w szkole. Oboje wykonują swój zawód a status społeczny nie jest odzwierciedleniem tym kim są. Dziecinnie proste, prawda? Wielokrotnie byłem świadkiem na odprawach jak dyrektor wylewa wiadro pomyj na swoich kierowników przy reszcie załogi.

Żenujące ale jednocześnie dające wiele do myślenia zachowanie. Podczas kontroli generalnej, wchodząc rano do pracy usłyszeliśmy takie zdanie „kto nie podda się przeszukaniu wyląduje w ochronie a kto jest w ochronie na spacerach”. Jak więc teraz mają się czuć funkcjonariusze działu ochrony? Jako pracownicy drugiego sortu? „Przeciwko sobie mam 700 osadzonych i 200 pracowników” po takiej wypowiedzi dyrektor w korporacji wylądował by na recepcji.

Media od zawsze miały mocna siłę przebicia a razem możemy zdziałać wiele o czym wspomnę jeszcze w ostatnim akapicie. Czy w Zakładach Karnych istnieje odpowiedzialność zbiorowa?
Podam może przykład: cela X, 4 młodocianych pensjonariuszy. Co noc to samo, śmiechy, wrzaski itp. Oddziałowy zgłasza aby zabrać tv z celi, wszak „szkiełko” powinno być nagrodą. Co się okazuje? Telewizor jest Pana Y a on był w miarę spokojny więc nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej.
Iście humanitarne podejście.


Lato 2018 inspektor DO kontroluje zatrudnienie poza jednostką, do firmy XY udaję się w spodenkach i japonkach.
Prywatny właściciel firmy jest delikatnie mówiąc wnerwiony że ktoś przyjeżdża mu na kontrolę dzwoni więc do jednostki „przyjechał jakiś chłop w japonkach i kręci mi się po firmie”. Jaki jest efekt? Całkowity zakaz wchodzenia na teren ZK w spodenkach oraz klapkach! Dla wszystkich pracowników.


Nadmienię tylko że brama główna jest naprzeciwko budynku administracji który jest osobnym wolno stojącym obiektem nie mającym styczności z budynkami mieszkalnymi. W owym budynku są szatnię gdzie każdy funkcjonariusz się przebiera (lub w swoich pokojach). Jednym słowem: nie mamy styczności z osadzonymi a przed służbom i tak przebieramy się w mundur.
Czy tylko mi wydaje się że mamy do czynienia z odpowiedzialnością zbiorową? Przykładów można mnożyć, nie chce jednak tworzyć tu kącika gorzkich żalów. Każdy z nas spotyka się z dziwnymi pomysłami naszych przełożonych.

Finito.


„Dziękuję Bogu że powstał profil SW Okiem Klawisza, śmiem twierdzić że ma on większą siłę przebicia niż nasze związki. Dociera on do tysięcy osób, nie tylko z firmy ale również zwykłych cywili.
Piszcie merytorycznie, pociotki na stanowiskach nie będą wiecznie na ochronkach. Jednostka może nie wiele zdziałać ale my jako funkcjonariusze jesteśmy jak puzzle. Osobno niewiele znaczymy ale jako całość wygramy.