Telefon komórkowy to zmora ściągająca sen z powiek niejednego oddziałowego. Tak niestety jest. Dlaczego? Kogo należało by obwiniać o telefon komórkowy znaleziony w celi mieszkalnej w ZK czy AŚ? Jest to coraz częstsze zjawisko występujące w Służbie Więziennej a walka z nim wcale nie jest taka prosta jak by się wydawało. Po pierwsze to osadzony ma 24 godziny na dobę a żeby kombinować, kminić, myśleć i wiercić sobie dziurę w głowie jak i gdzie go zdobyć i gdzie go schować? Po drugie RPO swoimi działaniami,decyzjami dotyczącymi kontroli widzeń, monitoringu i traktowania “ biednych” panów bandytów w ogóle nam jako ochronie nie pomaga ,jak i nie pomaga ogólna sytuacja w całej służbie ( chociaż reżimowe media twierdzą że jest super,jest super! Więc o co ci chodzi?)

Sposobów wejścia takich urządzeń i nie tylko, jest wiele. Począwszy od widzeń, nieuczciwych funkcjonariuszy ( bo wiemy z historii że i tacy się zdarzają) ,widzeń bez dozoru, pracy na wolności i innych dróg krótszych i dłuższych. W czasach kiedy oddziałowy jest matką, ojcem ,wychowkiem ,psychologiem, kwaterkiem i Bóg wie kim jeszcze, walka z tym procederem jest nie powiem że niemożliwa,ale bardzo ciężka! Natłok nałożonych przez przełożonych obowiązków ( nie licząc tych ustawowych) ,braki kadrowe,stres i rutyna z monotonią sprawiają że funkcjonariusze popełniają błędy a administracja w większości przypadków wcale im nie pomaga! Znalezienie takiego telefonu,gdzie Wszyscy wiemy jak on może wyglądać i jaką mieć wielkość to loteria ,a wygrać w totka jest ciężko i to bardzo ciężko. Wszystko się zmienia, telefony są wielkości takiej że można je schować wszędzie ( nawet tam gdzie nie jest ich miejsce ). JEST! Znaleziono! Bo uchol podpowiedział, bo się pokłócili, bo się mści jeden na drugim,albo po prostu czysty strzał.

No i pojawia się zadane przeze mnie pytanie kto jest winien?

Bo dla kierownictwa ZK,OKREGU czy CZtu to jest najważniejsze. Znaleźć winnego tego zajścia. Teraz najlepsze. Jak myślicie? Kogo obarczą winą jeżeli nie ustalą skąd,kto i dlaczego? Wy wiecie i ja wiem że oddziałowego który znalazł, który ostatni miał kipisz na tej celi, albo kto przyjmował biednego osadzonego na oddział! Pod pretekstem sprawdzenia monitoringu, polecą i inne głowy ale to już inna historia.

Postępowanie i pyk . Do ukarania!

A “złodziej” z wnioskiem o ukaranie w postaci nagany albo zakaz zakupów na kilka dni ,siedzi sobie w celi i się śmieje układając w głowie możliwość zdobycia kolejnego zakazanego towaru, w tym wypadku akurat telefonu komórkowego!
Więc ja się pytam czego jeszcze będziecie wymagać od spracowanych, znerwicowanych, zestresowanych funkcjonariuszy i to nie pracą z osadzonym, tylko wieczną inwigilacją i brakiem zaufania swoich przełożonych!
Kiedy zakończy się ta nagonka na funkcjonariusza liniowego, podoficera który ma na bani realne problemy złodzieja i oddziału a nie statystyki i wazelina dla przełożonych na poziomie okręgu, CeZeTu czy ministerstwa?


Kiedy ten świat penitencjarnej Polski zrozumie że bez tych oddziałowych sobie nie poradzicie! Kontrabanda w pudle była,jest i będzie ,i dopóki oddziałowy czuje bat na plecach a nie klepnięcie z podziękowaniem za ,, Dobrą robotę” wypadki i zdarzenia dziać się będą bo jesteśmy tylko ludźmi a nie pieprzonymi robotami!


Pozdrowienia dla uczciwych ,ciężko pracujących funkcjonariuszy całej Polski!