Witam Gadzinki,

Dzisiejszy wpis skierowany jest stricte do odbiorców z poza branży.

A więc witajcie szczęśliwcy. Chciałbym przedstawić pewną dygresję.

Kowalski nazwisko Jan imię. Przysłowiowy. Radzi sobie świetnie w życiu biznesmen, własna firma. A może przeciętny schaboszczako-zjadacz niezbyt zamożny z „jakaś” żona i trójka dzieci.

Co łączy tak dwa skrajne przypadki? A to że są ludźmi i myślą. A o dziwo dodam jeszcze, że są wolni.

Życie tego A i B jest swego rodzaju adekwatne do ich majętności czy też statusu społecznego i stanu zdrowia. Kowalskiemu A powija się noga popełnia samobójstwo. Jak z filmu. Równie podobnie lecz mniej w hollywoodzkim stylu odbiera sobie życie ten Janek B.

Człowiek był i go nie ma. Jego decyzja, która wg mnie powinna być potwierdzona przez prokuratora co by nie zarzucić udziału osób trzecich.

Zmieńmy grunt. Kowalski C. Karierowicz więzienny. Był parę razy na wolności. Na krótkie przepustki pomiędzy przestępstwami.

Runął trochę ostatnio. Hu!%][ list z wolności. Dopadły go długi z innego zakładu karnego których się nabawił. Czy poprostu to efekt dopalaczy które sam wytworzył w ZK lub wnieśli mu je w du$)@ na widzeniu.

Jako człowiek ma pełne prawa jedynie ograniczono mu wolność.

Po rozmowie z oddziałowym w której to wylał swoje żale wspominając coś o zakończeniu tego życia.

No i mamy RED ALERT. GWIEZDNE-KU$@#-WOJNY. Zapewnia się Kowalskiemu C. opiekę psychologiczną, wizytę u psychiatry oraz stały nadzór co godzinę w dzień i w nocy.

Czyli dajemy osobie która stwierdziła/oznajmiła – że kończy ze sobą – Pakiet zapobiegawczo-badawczy celem uniknięcia efektu Kowalskiego A i B.

Wracając do Kowalskiego A i B. W pełni świadomi, zdrowi targnęli się na swoje życie bo mogą się powinęła. Bardzo smutne bo osobiście nie znam problemów jakie musiały by wystąpić bym poszedł tą drogą, ale ich wola. W przypadku A i B zakończyło się bez udziału osób trzecich.

Noc 22:06 oddziałowy 3 minuty przed tą chwilą prześwietla (zagląda) cele i stwierdza, że wszystko ok osadzony śpi w najlepsze. Celą monitorowana. W drodze na dyżurkę Kowalski C. wcześniej przygotowanymi żyletkami z maszynki do golenia nacina powłoki skórne w kilku miejscach na tle głęboko że narusza układ krwionośnych i wykrwawia się.

Nie mija kilka chwil oddziałowy spostrzega że przez te kilkadziesiąt sekund w celi pozmieniało się na tyle, że wykrzykuje mało składniowe zwroty przez radiostacje coś o kartce i otwarciu celi. Po czym dostaje się do osadzonego zgodnie z procedurami podejmując decyzję o otwarciu celi w porze nocnej.

Uciska krawiace miejsca lecz ma tylko dwie dłonie gadzie dodatkowo miękkie jak kolana po półmaratonie. Dochodzi element stresu i strachu.

Krew na kolanach dłoniach aż po łokcie. Karetka przyjeżdża w zasadzie po to by lekarz stwierdził co nastąpiło.

Był i go nie ma.

Przypadek ten różni się od tych A i B tym, że tutaj do odpowiedzialności za decyzje osadzonego pociągnięty zostanie ten który na dłoniach i kolanach ma krew, ryse na psychice i lekko oszczane gacie.

Wraca do domu. Być może ktoś zapewni mu służbowego psychologa, sam pewnie uda się do psychiatry. Nie odzywa się do zony, dzieci widzą że coś jest nie tak. W nocy ponoć żona słyszała jak płakał w poduszkę. Wystraszony konsekwencjami, obciążeniem kredytowym na 13 z 25 lat oraz czuje wciąż krew na dłoniach.

Tak wygląda samobój na wolności vs. ten u Nas.

Pozdrawiam 🦎🦎🦎🦎

Oddziałowy Gad