Czołem Gadzinki.

Wczoraj miałem wolną chwilę i nasmarowałem taką rozkminkę.
Zatytułowałem ją dystans, bo właściwie o to w tym chodzi.

Dość na chwilę obecną mam tematu podwyżek bo h&%* mamy na to właściwie wpływ. Będą to będą im dłużej czekamy – tym większy jednorazowy zastrzyk „szmalu” powinien wpaść. Aktualnie bliżej jest do „mundurówki” niż tej podwyżki. Amen.

Wracając do tematu.
Z uwagi na charakter naszej pracy – mowa tutaj o bezpośrednim kontakcie z osobami pozbawionymi wolności potocznie już nazywanymi przez Nas „złodziejami” – często obcujemy z poszczególnymi podopiecznymi kilka razy w ciągu dnia. Jednych widzimy dosłownie chwilę przy kontroli innych doprowadzamy.

Złodziej szczwana bestia wyczuwa co dzieje się w kryminale. Obserwuje, poznaje funkcjonariusza. Wyłapuje kiedy masz dobry humor, kiedy masz gorszy dzień, kiedy jesteś zmęczony a kiedy pełen energii.

Wykorzystują sytuację

Co znaczy wykorzystują sytuację?
Załóżmy poniedziałek, wiadomo jaki może być ciężki. Szczególnie gdy po weekendzie nazbiera się spraw złodziejskich na oddziale. Kupa listów, karteczek. Za&%#@%^ robotą od rana do fajrantu.
Oni wiedzą, że taki dzień nie jest właściwym by podbić do oddziałowego z prośbą np o wniosek nagrodowy.

Wniosek nagrodowy

Kolejną jasną sprawą jest, że w więzieniu nagradzanie złodzieja zdarza się wtedy ( lub powinno się zdarzać ), kiedy zasłuży na pochwałę. Tak wygląda to przeważnie w dziale ochrony.
Bardzo dobrą praktyką nagradzania jest rozeznanie czy oby dany osadzony nie jest uczynny tylko na twojej zmianie.
W zakładzie w którym służę mamy zasadę, że gdy ktoś chce wypisać wniosek nagrodowy złodziejowi zostawia adnotacje na dyżurce, która opiniowana jest przez pozostałych oddziałowych którzy pełnią służbę w tym oddziale mieszkalnym.

100% zgodności – tyle właśnie musi wynosić zgodność co do wystawienia wniosku nagrodowego. Są sztywne zasady których się trzymamy. I wtedy to nie Nam zależy na tym wniosku tylko motywujemy osadzonego do tego by u każdego funkcjonariusza był „grzeczny”.

Skracanie dystansu

Kiedyś – na początku służby – miałem problem. Raz dawałem możliwość skracania dystansu raz nie. Wtedy z uwagi na brak doświadczenia oraz „prestiżu”, często nie miałem na to wpływu – nie radziłem sobie z tym. To myślę dotyczy każdego nowo przyjętego funkcjonariusza.

Radzono mi wtedy żebym dla każdego złodzieja był nieugięty. To nie takie łatwe gdyż każdy wie że napsuć krwi mogą.
Jak to wygląda teraz?
Każdy z Nas ma przyklejoną pewnego rodzaju łatkę/etykietę – moja wygląda tak, że jeśli ktoś jest w porządku i nie ma z nim problemów – nie ma też problemów ze mną. Ja mam zrobić swoją robotę a Oni mają mi nie przeszkadzać.

Złe mniemanie

Złe mniemanie mają o mnie Ci którzy nie potrafili się dostosować do zasad takich niepisanych ale znanych wszystkim. Jak ktoś zwraca się do mnie na Ty a ja mu zwracam uwagę która nie przynosi skutku. Taka osoba spada na koniec kolejki oczekując na wszystko. Nie lubię karać. Nagradzać też.

Zadasz pytanie to po co to piszesz.
Piszę to ponieważ szkoła odsiadki się trochę zmieniła. Oni domagają się nagród za NIC, albo za sprzątanie w celi.


Chciałem przypomnieć że to jest ich obowiązek.

Jak zwracam się do osadzonych?

Do każdego z nich zwracam się z szacunkiem. Bardzo wiele osób mówi mi, że „oddziałowy z Tobą to czasami nie można porozmawiać, jesteś zbyt prawilny”
To ja zwracam im uwagę na to jak się odnoszą do siebie, do innych funkcjonariuszy, jak wyglądają..

Na mojej zmianie muszą być ogoleni.
Nie ma spania na białym w ciągu dnia.
Nie ma wychodzenia bez obuwa.
Nie ma przeciągania telefonów.
Nie ma samowolki.
Niektórzy oddziałowi narzekają, że na ich zmianach tak nie ma.
Lepiej wziąć się w garść i zrobić tak żeby było.

Pozdrawiam

Oddziałowy Gad