Witajcie,
Dziś czytając komentarze dotyczące ostatniego z moich wpisów natknąłem się na uprzejmy komentarz w którym to pewna osoba prosi mnie o napisanie za co lubię swoją pracę.

Postanowiłem korzystając z promieni słonecznych i napiętej żyłki w wędce nasmarować coś na ten temat. Spokojnie rybki nie biorą ale pozostaje czujny pisząc to co myślę.

Za co lubię swoją prace

Moja praca dale mi stabilność. Stabilność zatrudnienia oraz finansową. Wiem że jeżeli przychodzi nowy miesiąc to nie będzie problemów z płatnością. Stabilność zatrudnienia to to że pracując w systemie zmianowym czyli służba dzienna, służba nocna i dwa dni wolne. Odeśpię nockę i będę mógł spędzić czas z rodziną.

Wiem, że wielu znawców za chwilę napisze mi pod tym tekstem że co ja pie$%)#$. Ale proszę zrozumieć że to są moje indywidualne odczucia, jeden może SW lubić za ETOS jeden za to że może załapać chorobę a inny że „kradzieniaka” opierd(%(# za darmo.

Mi osobiście w służbie pasuje więcej rzeczy niż w niej nie pasuje. Cenie sobie to że pracuje w zespole a każdy dzień dla mnie jest inny od poprzedniego mimo że wszystko co wykonuje jest identyczne 🙂
To zabawne ale każdego dnia służba przynosi mi kolejne doświadczenia – kiedyś myślałem że nic mnie nie zdziwi ale już tak nie myślę.

Ktoś kiedyś powiedział że wyżywam się pewnie na ludziach i że w głowie mi się poprzewracało od służby – NIC BARDZIEJ MYLNEGO. Staram się być przede wszystkim człowiekiem. Jako funkcjonariusz kieruję się poszanowaniem godności SWOJEJ oraz innych ludzi do tego sumiennie wykonuje swoje zadania zlecone mi przez ustawodawcę.
Służbę polubiłem pierwszego dnia gdy otrzymałem przelew wypłaty gdyż jak nie wszyscy wiedzą w resortach mamy płacone za miesiąc do przodu. Bardzo miły gest o którym często zapominamy.

Otrzymując pierwszy mundur czułem się dumny, mimo że buty ocierały czapka za duża a skarpet nigdy nie dostałem. Trudno jednoznacznie odpowiedzieć za co lubię tą służbę gdyż pewnego dnia człowiek lubi coś a drugiego już nie.
Do wszystkiego idzie przywyknąć ale.. no właśnie ale..
Pamiętam czasy gdy oddziałowemu przez usta nie przeszło zwracać się do osadzonego per Pan. Wielu których znam przez to odeszło na emeryturę. Tak proszę Państwa to wyglądało kiedyś.

Aktualnie wkur%(# mnie to że w zakładach karnych zaczyna się robić jak w Ciechocinku. Wielu osadzonych uważa to za wczasy ale dobra.. bo schodzę z tematu.
Bardzo nie lubię służby za to że muszę usługiwać pedofilom, mordercom i ninjom domowym. Podkreślam USŁUGIWAĆ gdyż wg przełożonych to My jesteśmy dla nich a nie oni dla Nas.
Nie lubię również braku lub słabej jakości współpracy między działami. Wierzę głęboko w to iż można to jeszcze naprawić.. ale skłóconą załogą łatwiej się zarządza – więc może być problem.

Penit zrzuca odpowiedzialność na ochronę, ochrona na penit.
DKW zaszyło się w wielu przypadkach w biurach dozując sobie pracę samemu, niejednokrotnie byłem tam na zastępstwie.. potrafiłem robotę zorganizować sobie bardziej niż oni z wieloletnim stażem. Przykre ale prawdziwe.

Do tego doszły związki na których zawiodłem się jak nigdy dotąd.
Koniec narzekania. Związki dla mnie temat przeszły.

Lubię kontakt z ludźmi. Wiele osób mówiło mi że marnuje się tutaj i powinienem szukać czegoś innego. Ale jak już powiedziałem lubię swoją pracę zostało mi kilka lat.. Przepykam.. A na emeryturze będę łowił ryby 🙂

Ta, chciałbym ! Będę je&$C na kredyt bo moja emerytura w dobie dzisiejszych czasów jest pewna jak udane wakacje allinclusive w Ustce w październiku.
Gdybym mógł się cofnąć w czasie i pełnić służbę tak jak to było na początku.. może bez bieżącej wody na dyżurce.. ale bez kamer, czujników i kamer interwencyjnych..
Kryminały były ciche.. Ale dotkliwe.

Podsumowując

Nie zmienił bym swojej pracy z wielu względów.
Wydaje mi się, że po prostu nastały hu&(#% czasy.
Świat jest piękny, tylko ludzie to …
Zmieniliśmy swoje priorytety.

Pozdrawiam
Oddziałowy Gad