Ale ty masz silną psychikę! Zajebiście silną!


Latka lecą a większość z nas dalej twierdzi że nasza praca nie ma kompletnie żadnego wpływu na to co się dzieje w naszych głowach i w naszych życiach. Tak naprawdę nikt z bliskich nam tego nie powie bo się boją, bo zaobserwowane zmiany nie są na tyle straszne bądź znaczące żeby stresować partnera, małżonka,syna lub córkę. Z resztą wszyscy wiemy jak wyglądałaby reakcja ,gdy słyszy się od przyjaciół czy rodziny słowa:
,, Czy wszystko u ciebie w porządku , bo jesteś drażliwy, zmęczony,blady, smutny czy agresywny?”
Zazwyczaj odpowiada się ,, Przestań, nie przesadzaj, wszystko w porządku, daj na luz,co się czepiasz, każdy ma słabsze dni”.
Ciężko jest się przyznać że coś się dzieje bo EGO może tego nie wytrzymać. Cierpisz ty, cierpią twoi bliscy, a pani z medycyny pracy powie ci że ona nie wpisze ci pewnych rzeczy w akta medyczne. Na zadane pytanie dlaczego? Odpowiada bo nie!

Mało jest nawet tych przełożonych , którzy naprawdę dbają o swoich ludzi. Dlaczego? Bo robota ma być zrobiona, złodziej zadowolony i specjaliści nie mogą mieć do czego się przyczepić! Jeżeli sami nie zadbamy o swoje głowy to nikt za nas tego nie zrobi!

Wypalenie zawodowe,psychiczne, obniżony nastrój, brak chęci do robienia czegokolwiek co może skutkować problemami w życiu prywatnym . Coraz częściej zaglądamy do kielichów, kłócimy się z rodziną i przyjaciółmi, przestaje nam zależeć na coraz większej ilości rzeczy co może skutkować rozpadem rodziny, utratą znajomych lub czymś jeszcze gorszym!
Ale przecież nieeeee! Klawisz to komandos ,a pijany to nawet półtora komandosa! Ty Sam zauważysz zamiany na samym końcu! Czy pomoc i monitorowanie funkcjonariuszy pracujących w bezpośrednim kontakcie z osadzonym jest potrzebne? Pewnie że tak. Czy ta praca jest jednym z najgorszych zawodów w których ciężko powiedzieć że spełnia się człowiek zawodowo? Moim zdaniem tak. Nie twierdzę że jesteśmy jedyni bo są inne zawody narażone na obciążenia psychiczne związane z wykonywanymi obowiązkami ale funkcjonariusz ochrony w SW to przykład łączący wiele tych obciążonych zawodów i zazwyczaj zostawiany sam ze swoimi problemami na oddziale i poza nim.
Wszyscy twierdzą że leczą się bo trzeba doprocętować emkę ,a tak naprawdę potrzebują pomocy Albo przynajmniej fachowych konsultacji ze specjalistą psychologiem lub psychiatrą! Pieniądze tak przez nas uwielbiane to nie wszystko. Bo po co nam pieniądze jak życie legnie w gruzach?

Piszę to bo mało się o tym mówi a to jest problem coraz częściej pojawiający się w jednostkach i poza nimi. Chowanie się pod maską śmieszka,odważniaka, terrorysty czy twardziela którego widok krwi i ludzkiej krzywdy nie rusza to są mity które trzeba obalać i z nimi walczyć. Walnąć piętnastkę na oddziale jest ciężko, a 25 lat na oddziale to będzie katastrofa wielu funkcjonariuszy którzy twierdzą że dadzą radę! Twardym trzeba być,a nie miękkim!

Tylko czy ta twardość się opłaci i przyniesie zaplanowane korzyści czy odwróci się przeciwko nam funkcjonariuszom zostawiając nas samych , zmęczonych i bez pomocy?