Okręt tonie mimo wprowadzonych reform ,kapitan zamiast ratować załogę ucieka z pokładu do Brukseli! Tak kończy karierę w SW wiadomo kto. No to może podsumujmy?
Na początku kadencji obiecywali złote góry. Karą ma być karą a nie odpoczynkiem w sanatorium!- mniej więcej tak mówili

. Na czym stanęło? Funkcjonariuszy mamy coraz mniej,ale za to nie mogą oni narzekać na brak pracy. 12 godzinna służba usłana jest niespodziankami oraz rozrywkami nie pozwalającymi się nudzić, bardzo często sprawiając że zabrane posiłki funkcjonariusz ” zadowolony” przynosi do domu.

Przemęczony,zdenerwowany ( żeby nie powiedzieć wrukwiony) często i gęsto zmuszany do tłumaczeń w formie pisemnej lub ustnej na zarzuty stawiane mu przez ” pana” osadzonego zazwyczaj wyssane z palca lub podyktowane opinią RPO lub swoich przełożonych, a tak naprawdę powstających przez ogrom obowiązków narzuconych mu przez system , który każdy pracownik przede wszystkim DO powie że,, jest do Tylnej części ciała”. Funkcjonariusz ma być zadowolony, nie narzekający, dziękując Bogu i partii za podwyżki (gazu, prądu i żywności), za nowe mundury, za nowe uzbrojenie! Dziękować ma również za pozamykane jednostki, za przymusowe delegację, za upierdzielone stanowiska i co za tym idzie ucięte podwyżki, za to że ” złodziej” rządzi kryminałem a nie kryminał” złodziejem”, za możliwość wypracowania tak upragnionych nadgodzin ( bo dzięki temu wiemy co zrobić z wolnym czasem), za (uwaga leci petarda) uczciwą odpłatność za te nadgodziny lub możliwość odebrania wolnego kiedy potrzeba, no i nie możemy tu zapomnieć o utrzymaniu 25 lat! Nie możemy również zapomnieć i podziękować za możliwość bycia w pracy poniżanym, zastraszanym, oskarżanym o różne rzeczy i czyny nie tylko przez osadzonych ale i przez jaśnie nam panujących kierowników, dyrektorów, inspektorów ( Wiktorów i wektorów)! Musimy też podziękować ( bo o tym nie możemy zapomnieć) za uszczerbki na zdrowiu psychicznym i fizycznym, przecież właśnie dlatego czujemy że żyjemy! Oparcie dla nas funkcjonariuszy w przełożonych okręgowych i centralnych to jest równie wielką sprawa za którą musimy być wdzięczni, bo inaczej nie wiedzielibyśmy jak sobie radzić ze służbą! Bezapelacyjnie wielką wdzięcznością powinniśmy podziękować za udowodnienie nam doprowadzającym, oddziałowym,i dowódcom że jesteśmy zawodowymi ” multiinstrumentalistami” tzn. potrafimy być wychowawcą, lekarzem, pielęgniarką, kwatermistrzem,psychologiem i Bóg wie kim jeszcze w jednej osobie, biorąc o wiele mniejsze uposażenie niż wymienione ” bóstwa”! Można by było dziękować i dziękować, a wdzięczności nie byłoby końca ,ale powiecie i co z tego? I tak dalej będziemy tkwić w tym bo stała praca,bo stałe zarobki, bo trzynastka, bo mundurówka, bo lubię tą pracę (to najrzadziej), bo coś trzeba robić, bo lepsze to niż nosić cegłówki na budowie lub kraść!


Każdy z funkcjonariuszy ma za co być wdzięczny i nie sposób tu Wszystkiego wymienić.
Przyjdzie następny kapitan i przyjedzie na pewno czas na następne podziękowania!