Witam.

Jestem funkcjonariuszem z kilkunastoletnim stażem w służbie więziennej dodam że na oddziale,więc wiele sytuacji przeżyłem i wiele widziałem. Pokusiłem się o opisanie bieżącej sytuacji jaka panuje w naszej formacji opierając się głównie na swoich obserwacjach oraz na rozmowach z funkcjonariuszami z jednostki mojej i innych. Jakim trzeba być ignorantem, ślepcem w najgorszym przypadku słownikowym przykładem głupca ,a żeby nie widzieć lub nie chcieć widzieć że służba tonie i już nic nie jest w stanie jej uratować! Chyba że cud! Reforma i reorganizacja to jeden wielki niewypał, miliony złotych wyrzucane w błoto(każdy może podać tego przykłady), za podejmowane moim zdaniem złe decyzje nikt łącznie z autorem decyzji nie ponosi odpowiedzialności, a jeśli już to jakiś szary pionek z ochrony lub czasami innego działu. Od cholery ludzi czeka na przyszłoroczne podwyżki i ucieka na emeryturę, młodzi funkcjusze zastanawiają się nad ucieczką do wojska albo do cywila a chętnych do służby nie ma i nie będzie bo atrakcyjność naszych szeregów jest zerowa o prestiżu i szacunku już się nawet nie wypowiem.

Chwytając kilka najświeższych informacji z góry śmiem twierdzić że czekając na styczniowe podwyżki możemy obudzić się z ręką w nocniku bo albo ich nie zobaczymy albo będą nie w takiej wysokości w jakiej są ustalone (o wiele mniejsze).I co wtedy? Każdy z nas ma granicę cierpliwości i już jest do niej bardzo blisko, niektórym zaraz ona pęknie. Ile można być pomiotem, ile można byś wykorzystywanym do granicy rozsądku? Nadgodziny liczone w setkach, atmosfera którą można kroić nożem ,a na górze co? Nie ma problemu. Sytuacja jest opanowana. Nic się złego nie dzieję!  Doszły do mnie informację apropos rekrutacji do służby w ochronie, że przyjmowani są już ludzie w wieku 48-53 lata! Ja nie mówię że to coś złego bo jeżeli ktoś się czuję na siłach to zapraszam ale pytanie brzmi,, Czy na tym ma polegać ratowanie służby i braków kadrowych”? Wychodzi na to że zeszłoroczna sytuacja kryzysowa jaka napotkała policję i naszą służbę nie dała nikomu do myślenia? Nie wspominam tego po to żeby powtórzyć akcję tylko po to żeby podeprzeć się faktami jakie miały miejsce! Nikomu podejrzewam to nie było na rękę, ani górze ani nam bo wiązało się to z wieloma problemami, lecz nie widać jak dotąd wyciągniętych wniosków.

Czy teraz delegację do innych jednostek a żeby wspomóc wykończonych to będzie norma? Czy na tym ma polegać ratowanie SW? W rozmowach z kilkoma emerytami usłyszałem że, oni też przeżyli kryzysy i reformy, ale to co służba przechodzi teraz nie przyniesie nic dobrego! Wszyscy jak jeden w moich rozmowach twierdzą że sytuacja wyjaśni się w ciągu dwóch lat Max i czy przypadkiem nie jesteśmy świadkami początku końca? Mam nadzieję że nie! A jakie jest wasze zdanie?