Więzienie widziane oczami przeciętnego Kowalskiego nie różni się niczym od więzienia w serialu Prison Break czy filmie Zielona Mila. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Ludzie myślą, że więzienia to wielkie place spacerowe wszyscy spacerują tam razem niczym na filmach.. tych amerykańskich.

Wspólna stołówka, wiele osób siedzi w jednym miejscu spożywając posiłki pod nadzorem funkcjonariuszy Służby Więziennej uzbrojonych w broń palną.

Wszelkie zamieszki studzone w jednej chwili przez grupę funkcjonariuszy wyszkolonych w takich przypadkach.

Owszem do filmów to się nadaje. Fajnie się to ogląda. Osadzeni posłuszni bo wiedzą co czeka ich za łamanie regulaminów, karcery ciemne pomieszczenia w których nie ma niczego – nawet światła.

Sytuacja w naszych więzieniach nijak ma się do tej, o której przed chwilą pisałem! Funkcjonariusz na mocy przepisów „walczy” o zachowanie porządku na oddziale, często używając przy tym chwytów marketingowych stosowanych od lat czyli sprawdzonych. Wypisywanie wniosków o ukaranie w dzisiejszych czasach mija się z celem gdyż za wyzwanie funkcjonariusza, czyli obrażenie osoby reprezentującej prawo osadzony dostaje „naganę” czyli takie upomnienie.

Jak można szanować osoby za których obrażenie nie ma żadnej kary? Na to pytanie możecie odpowiedzieć sobie sami. W dobie dzisiejszych czasów, czyli postępowań i wykazywania się osób które w pracy z osadzonymi mają tyle wspólnego co przeciętny ochroniarz z godnymi zarobkami wychodzi się z założenia, że osadzonym należy się wszystko po to by wzbudzić w nim chęć współpracy. Czyli ja Ci coś dam żebyś mnie polubił i zaczął współpracować czyli dam Ci możliwość rozmowy przez Skype, dodatkowa paczkę żywnościowa czy zezwolenie na korzystanie z siłowni a Ty będziesz dla mnie grzeczny. Tak to wygląda z punktu widzenia tych co z osadzonymi spędzają średnio 30minit w ciągu jednego dnia pracy. Z naszej strony wygląda to zupełnie inaczej!

Aferzysta, dający w kość co służbę roszczeniowością, wulgarnym odżywianiem się w stosunku do Nas i niepodporządkujący się regulaminom dostaje w/w przywileje.

Ostatniego czasu dużo słyszymy o udanych próbach samobójczych. Zatem czy za cały proces nie są odpowiedzialne osoby które tych osadzonych „rozpieszczają” ? Skoro nie liczy się nikt ze zdaniem zwykłych funckjonariuszy ochrony to czemu cała odpowiedzialność spada właśnie na Nas?

Bo przebywamy z nimi 24h na dobe? Dajemy sobie pluć w twarz bo góra zakazuje stosowania środków przymusu bezpośredniego? Czy dla tego, że zamiast z rodziną w święta spędzamy je z osadzonymi. Niejednokrotnie zdemoralizowanymi do których w zaleceniach należy podchodzić w min. dwóch fuszy?

Każecie Nam szanować ich prawa człowieka a nie szanujecie praw funkcjonariuszy.

Sobotni wylew.

Pozdrawiam 🦎🦎🦎🦎